Droga krzyżowa - Ks. Edward Staniek

Droga krzyżowa wobec współczesnych wyzwań

Wezwanie do modlitwy

Panie, udziel nam daru modlitwy. Chcemy najbliższe minuty spędzić z Tobą i Twoim Ojcem, który jest również naszym Ojcem.
Niech to spotkanie z naszej strony zamieni się w słuchanie tego, co Ty, Panie, chcesz nam powiedzieć na krzyżowej drodze.
Niech ono będzie również chwilą naszego wołania do Ciebie o łaskę głębokiej wiary, bo z całym Kościołem przeżywamy Rok Wiary. Niech ta wiara pomoże nam odnaleźć się w bogactwie Twego Objawienia, niech ożywiona miłością zamieni nasze serca w ognisko intensywnej Bożej energii, abyśmy byli światłem dla świata, w jakim żyjemy.


Stacja I
Jezus na śmierć skazany


Niesprawiedliwe wyroki

Panie Jezu, stanąłeś jako oskarżony wobec dwu sądów. Jeden to sąd instytucji religijnej. Najwyższym sędzią był w niej Kajfasz, wspierał go teść Annasz, wyrok przegłosowali w Sanhedrynie. Sąd instytucji religijnej, w imię Prawa otrzymanego od Boga, wydaje niesprawiedliwy wyrok na Ciebie, Panie, na Syna Bożego. Ty, w czasie przesłuchania, wyraźnie im powiedziałeś, kim jesteś, a oni słysząc to, wydali na Ciebie wyrok śmierci. Nie uwierzyli, że jesteś zapowiedzianym Synem Człowieczym.
Drugi sąd był pogański. Sędzią był namiestnik rzymski Piłat, a wspierał go tetrarcha Herod. Piłat wiedział, że jesteś sprawiedliwy i niewinny, jednak pod presją Kajfasza i Sanhedrynu podpisał niesprawiedliwy wyrok śmierci.
Panie, w sądach ziemskich niesprawiedliwych wyroków jest więcej niż sprawiedliwych. To jest wpisane w Ewangelię. Nie możemy się dziwić prawną niesprawiedliwością, jaka nas otacza. Nie możemy oczekiwać sprawiedliwych wyroków od współczesnych Kajfaszy, Annaszy, Piłatów, najwyższych władz ustawodawczych i sądowniczych. Nie możemy oczekiwać sprawiedliwości od naszych sędziów, prokuratorów, adwokatów. Nawet w sądach kościelnych mogą zapadać wyroki niesprawiedliwe, bo i dziś ich pracownicy mogą popełniać błędy, jakie popełnili arcykapłan Kajfasz i Sanhedryn.
Ci, którzy wydali niesprawiedliwe wyroki na Ciebie, Panie, w chwili swej śmierci stanęli przed Tobą jako Sędzią i otrzymali sprawiedliwy wyrok. Ty bowiem jesteś Sędzią sprawiedliwym i ktokolwiek chce żyć w świecie sprawiedliwości, ma na to szansę tylko wówczas, gdy potrafi się liczyć z Tobą i Twoim sądem. Nie możemy budować życia na ludzkich sądach i sami w takich sądach nie uczestniczymy. Ty, Panie, powiedziałeś: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”.
Panie, dziękujemy Tobie, za tak jasne światło rzucone na sądy, z jakimi mamy do czynienia na ziemi. Dla ukazania ich mechanizmów posłużyłeś się swoim świadectwem niewinnie oskarżonego. Słowne ukazywanie tych mechanizmów to za mało. One są mechanizmami zgrzytającymi głośno w Ewangelii i ociekającymi Twoją krwią.
Za niewinnych, skrzywdzonych w polskich sądach, wołamy do sprawiedliwego Boga: ulecz ich rany i dotknij swą mocą każdego, kto krzywdzi.


Stacja II
Jezus bierze krzyż


Krzyż narzędziem zbawienia

Panie Jezu, dobrowolnie przyjmujesz krzyż, który w rękach świata jest narzędziem śmierci. Sam powiedziałeś: „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,38); innym razem wezwałeś: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23).
Rożne są wymiary i nazwy naszego codziennego krzyża. Krzyż kalectwa lub nieuleczalnej choroby. Krzyż sieroctwa, samotności, zdrady, skrajnej biedy, rozdartych małżeństw i rodzin, skłóconych sąsiadów. Krzyż wojen, obozów koncentracyjnych, zamachów. Krzyż przedawkowanego alkoholu, uzależnień, mafijnych zniewoleń... Trzeba znać nazwy i rodzaje krzyży, na których dziś umierają miliony ludzi.
Panie Jezu, dziękujemy Ci za to, że dajesz nam przykład dobrowolnego przyjęcia krzyża, jaki na Ciebie włożono, i zamienienia go w ofiarę. Wtedy z narzędzia cierpienia staje się on narzędziem zbawienia naszego, naszych bliskich i tysięcy ludzi w świecie.
Panie, otwórz nasze oczy na wartość krzyża, przed którym wszyscy uciekamy jako nieszczęściem. Pomóż podejść do niego, zachowując wewnętrzną wolność, której nikt nie jest w stanie nam odebrać, nawet jeśli się mu wydaje, że nas krzyżuje i zabija. Ty, Panie, nie oddałeś wolności. Ty byłeś Panem sytuacji w każdej sekundzie krzyżowej drogi i przez trzy godziny wisząc na drzewie. Wrogom wydawało się, że nad Tobą panują, ale to Ty panowałeś nad sobą i nad nimi. Swe cierpienie ofiarowałeś Ojcu za nasze zbawienie.
W naszej Ojczyźnie miliony ludzi jest obciążonych krzyżem, którego o własnych siłach nie są w stanie udźwignąć. Udziel im łaski, aby uznali sytuację, w jakiej się znajdują, jako twórczą i umieli zamienić godziny, dni, czy lata cierpienia w ofiarę, łącząc ją z Twoim Krzyżem.
Polska ziemia jest naznaczona krzyżami. Najwyżej stoi krzyż na Giewoncie. Panie, niech ten Twój znak, niezależnie gdzie się znajduje, czy na wieżach kościelnych, przy drodze, na cmentarzu, czy spoczywa na piersi osoby Tobie poświęconej, zawsze będzie znakiem wiary dla wszystkich, którzy go szanują.


Stacja III
Jezus upada


Granice słabości

Panie Jezu, nie spałeś całą noc. W Getsemani zmagałeś się z szatanem, który chciał, abyś zrezygnował z planu Ojca Niebieskiego. Ty postanowiłeś wolę Ojca wypełnić. Dobrowolnie wydałeś się w ręce ludzi, którzy Cię nienawidzili i zamiast zasztyletować, co często robiono, upokarzali Cię, policzkowali, biczowali, koronowali cierniem, a na koniec przywalili belką krzyża. Twe siły były już krańcowo wyczerpane i po kilku krokach krzyż powalił Cię na ziemię.
Panie, odsłaniasz nam prawdę o granicach naszych sił ciała i ducha. One szybko topnieją i stajemy bezradni wobec zadań, jakie mamy podjąć. Jest to bolesna prawda o naszej samotności i słabości. Wielu leży ściętych na swoich łożach i nie jest w stanie obrócić się z boku na bok. Po ludzku sytuacja jest tak trudna, że świat pogański proponuje eutanazję, czyli skracanie życia.
Nie zawsze jest to fizyczna słabość, obecnie o wiele częściej jest to słabość psychiki i ducha. Wówczas w głębokich depresjach stajemy wobec pokusy bezsensu życia, a nawet samobójstwa.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za to, że znasz dno naszej słabości i bezradności. Dziękujemy Ci za to, że resztkami sił wstajesz, aby stawiać kroki na ostatnim odcinku swego doczesnego życia. Z punktu widzenia wieczności każdy z tych kroków ma głęboki sens i dowodzi, że warto go stawiać, by dojść do domu Ojca Niebieskiego. Mamy Cię naśladować. Dla wierzącego nie ma depresji, w której gaśnie światło sensu życia. Żaden z męczenników nie zmagał się z depresją. Wiara mobilizuje do wędrowania wskazaną przez Ciebie, Panie, drogą do domu Ojca Niebieskiego.
Panie, bądź z nami na drodze naszych kryzysów psychiki i ducha. Niech Twa obecność pomaga nam w odkryciu sensu każdego dnia, jaki przeżywamy na ziemi.
Panie, Ty cierpiałeś nie tylko w swoim kryzysie sił, ale doskonale wiedziałeś, że podobny kryzys przeżywała wtedy Twa Ojczyzna. Wiedziałeś, jak on się tragicznie skończy dla mieszkańców Jerozolimy i całej Palestyny. Dziś razem z Tobą chcemy spojrzeć na kryzys naszej Ojczyzny i Kościoła w Polsce. Znamy jego wymiary ekonomiczne, społeczne, ekologiczne, kulturowe, polityczne. Bądź z nami i pomóż nam w odbiciu się od dna tych kryzysów. Niech w nas eksploduje życie ducha i wolności, aby się to objawiło w nadziei pięknego i dobrego jutra naszej Ojczyzny i Kościoła.


Stacja IV
Jezus spotyka Matkę


Sieroctwo

Panie Jezu, drogą krzyżową razem z Tobą wędrowała Mama. Ty nie znasz sieroctwa, bo w Niebie jesteś zjednoczony miłością ze swoim Ojcem, a na ziemi zawsze miałeś obok siebie kochającą Mamę. Wzrastałeś przez dziewięć miesięcy pod Jej sercem. Ona Cię kochała, rodziła w cudzej stajni, karmiła, pielęgnowała, wychowywała. Towarzyszyła Ci na drodze ku pełni dojrzałości. Panie Jezu, należysz do najszczęśliwszych synów na ziemi, bo miałeś Mamę największego formatu. To nic, że Wasze ubóstwo było duże, spotkanie z tak wielką Matką jest skarbem, który na ziemi nie ma sobie równego.
Panie, my żyjemy w świecie sieroctwa. Wielu nie ma do kogo powiedzieć słowa: „mamo”. Wiele jest kobiet, które nie umieją, lub nie mają do kogo powiedzieć: „synu”, „córko”. Są również i takie, które nie umieją kochać swych dzieci. Wtedy pokaleczone są tak one, jak i ich dzieci. Trzeba wiele lat, aby te rany leczyć przebaczającą miłością. Ilość łez wylanych na ziemi przez sieroty, to ocean wołający o miłosierdzie dla płaczących i dla tych, z powodu których płaczą.
Jesteśmy świadomi programów tego świata nastawionych na niszczenie spotkania matki z dzieckiem. Książę tego świata wie, że to połączenie jest najgłębsze i jeśli je rani, to uleczenie tych ran jest najtrudniejsze. On wie, że jeśli niszczy matkę i dziecko, to utrudnia im odkrycie tajemnicy miłości, a przez to uniemożliwia osobiste spotkanie w miłości z Tobą i Twoim Ojcem. Miłość macierzyńska jest kamieniem węgielnym aktu wiary, bo jest spotkaniem, a akt wiary to właśnie nic innego tylko spotkanie w miłości z Bogiem.
Panie, Ty nie doświadczyłeś sieroctwa, ale znasz los sierot, dlatego na krzyżu dałeś nam swoją Matkę i otwarłeś Jej serce tak, aby było zdolne do opromienienia miłością każdego człowieka. To jeden z największych cudów, jaki objawiasz na Golgocie.
Nasza ludzka miłość, nawet macierzyńska, jest ciasna, bo nie może objąć zbyt wielu ludzi. Ale Twoja Boska miłość jest w stanie objąć wszystkich, którzy są stworzeni do miłości. Maryja, Twoja i nasza Mama, już uczestniczy w tej tajemnicy i imiennie obejmuje miłością każdego anioła i każdego człowieka. Ona, podobnie jak Ty, kocha w pełni każdego. Taka bowiem jest miłość. Ona nie ogranicza się do skrawka serca, ale daje całe serce. Ty objawiałeś tę miłość na krzyżu, a dając nam Mamę, zapowiedziałeś, jaką przestrzeń ma Twoja miłość, jeśli wypełni nasze serca.
Wołamy, Panie, o łaskę dla każdej sieroty i dla każdej kobiety. Jej serce wypełnia szczęście jedynie wówczas, gdy umie kochać macierzyńską miłością. Pobłogosław w naszej Ojczyźnie wszystkie kobiety, ulecz poranione, o ciasnym sercu, okaż im miłosierdzie i spraw, aby każdy z nas uczestniczący w tej drodze krzyżowej miał do kogo powiedzieć: „mamo” i by każda kobieta miała do kogo powiedzieć: „synu”, „córko”.


Stacja V
Jezus i Szymon z Cyreny


Dwa programy

Panie Jezu, na krzyżowej drodze byłeś w rękach niewierzących. Nieliczni wierzący stali bezradni i obserwowali działania Twoich wrogów. Wiedzieli, że Zły szaleje i niszczy. To była jego godzina. Nikt z wierzących nie był w stanie podejść. A oto sami oprawcy, chcąc, abyś zawisł na krzyżu, a nie umarł po drodze, zmusili Szymona, aby Ci wziął belkę. Dla niego spotkanie z Tobą było wydarzeniem przełomowym. Ty za jego pomoc udzieliłeś mu łaski wiary. On łaskę przyjął i wychował w wierze swych synów. Został zaliczony do świętych. Źli ludzie zmusili go do dobra. Ty, Pan całej sytuacji, to wykorzystałeś.
My też bywamy zmuszani do czynienia dobra przez złych ludzi, którzy są nastawieni wrogo do Ciebie i Twego Kościoła. Czasem nie mamy ochoty tego czynić, bo wiemy, ku czemu zmierzają. Dziękujemy Tobie za to spotkanie z Szymonem, bo ono pozwala dostrzec, że potrafisz wykorzystać każdą sytuację, w której człowiek czyni coś dobrego, aby go ubogacić. Szymon współpracował z tymi, którzy Cię mordowali, ale w sumieniu nie był po ich stronie. Wykonał zadanie, bo został do tego zmuszony. Skoro jednak zadanie było dobre, Ty nagrodziłeś je szczęściem Szymona i jego rodziny. Za małą pomoc, niesienie belki nie trwało dłużej jak dwadzieścia minut, Ty, Panie, udzielasz łaski, która daje życie wieczne. To Twoja sprawiedliwość i łaskawość.
W pogańskim świecie często mają miejsce podobne sytuacje. Ten jednak, kto ma serce sprawiedliwe, zawsze zostaje w nich ubogacony.
Na krzyżowej drodze obserwujemy niewierzących w akcji, to oni zaplanowali tę drogę. Oni na niej byli panami i precyzyjnie wykonali wszystko. Program został zrealizowany tak, jak chcieli. Wierzący stali bezradni, bo nie mogli nic zrobić. Ale całe to dzieło, zaprogramowane jako niszczenie, zostało przez Ciebie, Panie, wykorzystane dla realizacji planów, jakie miał Ojciec, a ich celem było zbawienie świata.
Na ziemi wciąż jesteśmy obserwatorami i uczestnikami realizacji programów nastawionych na niszczenie tego, co dobre, sprawiedliwe, prawdziwe... Świat szaleje w doskonaleniu i realizacji swoich programów, ale Ty, Panie, potrafisz je wykorzystać do swoich celów, chcesz nas w to wtajemniczyć. Niech mordują, kłamią, niszczą... Ty zgadzasz się na to, bo zawsze masz swoich ludzi, którzy, jak Szymon z Cyreny, potrafią w tych programach wypełnić serce skarbami, których świat nie zna. Naucz nas współpracy z Tobą nawet wtedy, gdy zło odnosi sukcesy. Spraw, abyśmy pamiętali, że te sukcesy są tylko doczesne, bo z punktu widzenia wieczności czeka je klęska.
Polska od wieków jest miejscem zmagania dwu programów. Jeden jest Boży, który uruchomił Mieszko I i jego żona, przez chrzest, drugi jest w rękach naszych wrogów nastawionych na niszczenie tego, co polskie. Strzelanie w polską głowę ma już długą historię, ale Ty, Panie, zawsze stoisz po stronie ranionych i niszczonych, a nie ich wrogów. Bądź mocą każdego Polaka i weź w swoje sprawiedliwe ręce tych, którzy chcą zniszczyć naszą Ojczyznę.


Stacja VI
Jezus i Weronika


Zniszczone oblicze

Panie Jezu, zło tak zniszczyło Twoją twarz, że trudno Cię było poznać. Rozpoznawali tylko ci, którzy widzieli, jak jesteś niszczony. Zło nienawidzi każdego, kto ma jedna twarz, która promieniuje umiłowaniem prawdy. Każdy policzek wymierzony w twarz drugiego jest ciosem szatana, który posługuje się ludzką ręką.
Panie, obok nas są miliony ludzi, którzy chodzą w maskach, czyli mają tysiąc twarzy, ale swojej nie mają, bo są obłudnikami. Żyjemy w świecie wielkiego zakłamania, a w nim liczą się tylko maski, które można zmieniać w zależności od sytuacji.
Obrazy medialne, reklamy, kina, telewizji i Internetu specjalizują się w rzucaniu na ekran cieni ludzi i wydarzeń w takich maskach, jakie im odpowiadają. Jedne twarze stylizują, aby na nich robić interesy, inne opluwają, uderzają, ranią, nawet masakrują, by zaznaczyć, kto jest im niewygodny i ostrzec każdego, kto chciałby stanąć w obronie niszczonego, że taki sam los może go czekać. Źli nienawidzą twarzy ludzi autentycznych, którzy kochają prawdę i w każdej sytuacji są sobą. To jeden z groźnych ataków na Kościół. Świat zakłamania nienawidzi ludzi mających autorytet, bo wówczas inni im ufają. Ufa się tylko tym, którzy żyją w prawdzie. Nie można ufać kłamcom.
Św. Weronika odważnie podeszła do Ciebie, Panie, i chustą odsłoniła Twą jedną twarz. Podziękowałeś jej za to i utrwaliłeś na jej chuście swe oblicze. Przyniosła ją do mieszkania i wiedziała, że patrzysz na nią z miłością i wdzięcznością. To nie była maska, bo jej nigdy nie założyłeś. To było Twe oblicze. W przekazanych nam przez tradycję pamiątkach mamy je utrwalone dwukrotnie. Raz na chuście Weroniki, gdzie są widoczne Twe oczy, bo jest to portret z Twej krzyżowej drogi. Drugi portret jest na całunie przechowywanym w Turynie, który zachował rysy Twego martwego oblicza, utrwalonego w chwili zmartwychwstania przez potężne promieniowanie Twego ciała. Te portrety harmonizują ze sobą.
Dziękujemy Ci za te dwie pamiątki, ukrywane przez wieki, bo książę tego świata czyhał na nie. On nie chce, aby Twój portret, poraniony przez niego, był znany. Jest on bowiem zawsze wezwaniem do troski o własną twarz i twarz każdego człowieka, który jest bity z powodu umiłowania prawdy. Twe oblicze jest również wielkim wezwaniem, byśmy umieli w mgnieniu oka rozpoznawać tych, którzy chodzą w maskach, okłamują siebie i nas. Oni nienawidzą twarzy promieniującej umiłowaniem prawdy.
Panie, pomóż Polakom odkryć piękno i moc naszych twarzy, bo jesteśmy stworzeni na Twój obraz i podobieństwo. Udziel nam odporności, gdy na nas plują i wylewają kubły czarnej i cuchnącej farby, bo Ty potrafisz wykorzystać nawet te plwociny i ich kał, aby namalować nasz portret, w którym wszyscy rozpoznają, Panie, Twe rysy,.


Stacja VII
Jezus ponownie upada


Nałogi

Panie Jezu, to Twój drugi upadek. Czego chcesz nas przez to nauczyć? - Chcę wam otworzyć oczy na to, że i upadki ducha mogą się powtarzać. Jako Syn Człowieczy nie popełniłem żadnego grzechu. Przez obraz moich upadków na kalwaryjskiej drodze chcę wam odsłonić grozę grzechu, gdy on się powtarza. Szczególnie jest to groźne, gdy grzech staje się nałogiem. Nigdy nie wolno się poddać i zgodzić na życie w upadku. Trzeba powstawać i stawiać kroki do przodu.
Lista nałogów, którą sporządza współczesna medycyna, obejmuje ponad pięćdziesiąt uzależnień. Świat traktuje je jako choroby i składa w ręce lekarzy. Chce w ten sposób uciec od odpowiedzialności za nie. Tymczasem prawie każde uzależnienie jest zawinione przez uzależnionego. On z osłabioną wolą jest już manipulowany. Szansą jednak dla niego jest to, że i on może postawić kroki w stronę wolności. Kliniczne leczenie jest rozwiązaniem świata pogańskiego, które my jako wierzący znamy i rozumiemy. Dla wierzących każde zniewolenie, to dobrowolne przebywanie w sieci zastawionej przez szatana. Bez specjalnej łaski nawrócenia, otrzymanej od Boga, nikt z tej niewoli nie jest w stanie wyjść. Jeśli jednak uchwyci się łaski, może wejść w świat wolności.
Panie Jezu, lista naszych uzależnień jest długa: alkoholizm, erotyzm, narkomania, gry internetowe, hazard, pieniądze, obżarstwo, uzależnienie od matki, uzależnienie od dziecka, mobing, kariera, sukcesy, zazdrość i nienawiść. Ta lista rośnie, bo mechanizmy konsumpcjonizmu nieustannie pracują nad tym, aby uzależnionych było coraz więcej. Produkcja pokarmów, celem zaspakajania ich głodu przynosi największe dochody i pozwala panować nad zniewolonymi. Dotykamy jednego z ważnych mechanizmów współczesnego niewolnictwa. Sami zniewoleni cieszą się z tego, że są niewolnikami.
Panie Jezu, uczestniczymy w twoim drugim upadku i obserwujemy Twe powstanie z niego. Prosimy o Twoją laską dla wszystkich Polaków zniewolonych, aby nie próbowali o własnych siłach wyjść ze zniewolenia, ale uznając sytuację, w jakiej się znajdują, wyciągnęli rękę do Ciebie. Ich wolność wewnętrzna jest tysiące razy ważniejsza niż wszystko. Ty, i tylko Ty, dajesz wybawienie każdemu, kto się z Tobą spotka i przyjmie Twe ramię jako oparcie dla siebie.


Stacja VIII
Jezus poucza matki


Nowe pokolenie

Panie Jezu, rozmawiałeś z kobietami, które płakały nad Twoim losem. Zwróciłeś im wówczas uwagę, żeby łzy wylewały na siebie i na nowe pokolenie: „Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i synami waszymi. Jeśli to robią z zielonym drzewem, co zrobią ze suchym?” Młode pokolenie, jeśli nie jest wychowane do odpowiedzialności, jest już suchym drzewem, które nadaje się jedynie na spalenie.
Panie, jesteśmy świadkami mocnego uderzenia w nasz naród przez niszczenie programów wychowania, które przez wieki wydawały ludzi wielkiego formatu. One zawsze były nastawione na pomoc w samowychowaniu, czyli w wejściu na drogę samodzielności i odpowiedzialności. Było to dziełem rodzin, nawet najprostszych i najuboższych. One wydawały ludzi odpowiedzialnych. Podobnie było z wszystkimi nauczycielami i wychowawcami. Dla nich najważniejszy był uczeń i troska o to, aby osiągnął pełnię dojrzałości.
Dziś atak idzie po linii wysunięcia na pierwszy plan programów, one są ważne, a nie uczeń. Takie podejście jest przemocą narzucane na nauczycieli i wychowawców, nawet za cenę zwolnienia ich z pracy. Świat nie chce widzieć powołania nauczyciela i wychowawcy, ale tylko zawód. Powołanie jest oparte na mocnej osobowości człowieka, i jest zadaniem całożyciowym. Zawód to tylko zlecona praca i w nim nigdy nie liczy się człowiek, tylko pieniądz. W szkole wszystko jest ujęte w programy i jej pracownicy muszą się rozliczać z ich wykonania, a nie z kształtowania bogactwa serca i umysłu wychowanka.
Uderzenie jest mocne. Panie Jezu, dla Ciebie tak nauczanie, jak i wychowanie jest powołaniem, z którego sam Bóg rozlicza każdego ojca i matkę, każdego wychowawcę, nauczyciela, instruktora i profesora. Niech dziś wszyscy pracownicy przedszkoli, szkolnictwa i uczelni usłyszą Twe słowa skierowane do wychowawców: „Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i synami waszymi”. Nawet wielu katolików chce płakać nad Tobą, Panie, a nie umieją płakać ani nad sobą, ani nad wychowankami. Te łzy odpowiedzialności są skuteczną modlitwą oczyszczającą i wypraszającą Twoją pomoc, Panie.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za to, że nawet na krzyżowej drodze miałeś czas i siły, aby dostrzec wychowawców. Dziękujemy Ci za przypomnienie tego, co w ich powołaniu najważniejsze. Każdy, kto się spotka z Tobą, Panie, odkrywa jak ważne jest wychowanie, bo Ty jesteś genialnym Nauczycielem i Wychowawcą. Tobie chwała na wieki. Amen


Stacja IX
Jezus jeszcze raz upada


Utrata wiary

Panie Jezu, Szymon niósł Twój krzyż, ale sił miałeś niewiele i upadłeś. Do miejsca kaźni było już blisko, wiedziałeś, co cię czeka przy krzyżowaniu i przez godziny walki o każdy oddech na krzyżu. Już sama ta świadomość mogła Cię powalić. Dla Ciebie, Panie, byłoby tysiąc razy lepiej, abyś umarł w czasie tego upadku, a jednak zmobilizowałeś swe siły i powstałeś. Czego chcesz nas przez to nauczyć?
- Chcę was wezwać do troski o wiarę. Ona jest mocą Boga. Trzeba każdego dnia ją karmić. Jeśli dzień bez pokarmu dla ciała ścina wasze siły, to podobnie jest, gdy nie karmicie swej wiary. Ona słabnie. Droga Ewangelii jest jedynie dla ludzi mocnej wiary. W kryzysach wiary trzeba odwołać się do łaski i powstać, aby zadania, jakie Ojciec Niebieski zleca, zostały wykonane. Tego was uczę, powstając z trzeciego upadku.
Panie, na naszych oczach wielu ludzi ochrzczonych traci wiarę. Jest ona dodatkowo podcinana przez niewierzących, którym zależy nie tyle na poszerzaniu swoich szeregów, ile na niszczeniu ludzi słabej wiary. Ewangelia jest mocą, i dlatego kto się osobiście spotka z Tobą, nawet w głębokich kryzysach potrafi wygrywać.
Panie Jezu, otwórz nasze oczy na wysoką falę, która zalewa ludzi w Kościele, tracą oni wiarę i wracają do pogańskiego świata. Często są to nasi bliscy. Pozwól nam w tej sytuacji każdego dnia umacniać wiarę tak, aby ona rosła i była dla nich światłem.
Szanujemy ich decyzje, bo i Ty, Panie, je szanujesz. Wiara jest w sercu tego, kto zna wartość łaski i umie ją wykorzystać do twórczego życia. Komu wystarczają własne siły, ten wiary nie potrzebuje.
Panie, pozwól nam dostrzec wszystkie programy propagandy niewiary, krytyki Kościoła, wyśmiewania się z modlitwy jako czasu straconego.
Poganizacja Kościoła jest aktualnie najważniejszym celem jego wrogów. Mamy z nią do czynienia i w Polsce. Świat pieniądza i kariery wdziera się w instytucje kościelne i chce zawładnąć sercami. Tylko ludzie głębokiej wiary są w stanie wykorzystać ten atak celem udoskonalenia swego zawierzenia i zaufania Tobie, Jezu. Dziękujemy Ci za św. Siostrę Faustynę, która nam przypomniała o zagrożeniu sekularyzacji, laicyzacji, a mówiąc ściśle poganizacji naszych pokoleń.
Udziel nam łaski dostrzeżenia wiary jako mocy i udowodnienia w naszych środowiskach, że stać nas na pełnienie woli Ojca Niebieskiego nawet wówczas, gdy tryumfują wrogowie wiary.
Panie Jezu, Twoja lekcja powstania z upadku tuż przed szczytem Golgoty, niech będzie wpisana w nasze życie. Naucz nas liczyć się z kryzysami wiary i przezwyciężać je, by wytrwać do końca. Jezu, ufamy Tobie!


Stacja X
Jezus z szat odarty


Obnażone ciało

Panie Jezu, stoimy wobec Ciebie nagiego, ubranego w szatę swej krwi, tylko Twa twarz była oczyszczona chustą Weroniki. Dla Ciebie, Panie, ciało nigdy nie było bożkiem. Potrafiłeś pościć 40 dni i nocy, i mimo głodu zdecydowanie odrzuciłeś pokusę zamiany kamienia w chleb. Zamieniłeś wodę w wino, aby było napojem na weselu, ale sam zrezygnowałeś z jego picia, gdy chciano nim znieczulić Cię na ból w czasie krzyżowania.
Panie, jesteś mężczyzną w stu procentach i doskonale znasz wszystkie wymiary ciała nastawionego na budowanie jedności między mężczyzną a kobietą. Doskonale znałeś tajemnicę harmonii tej miłości. Dobrowolnie zrezygnowałeś z zawierania małżeństwa, aby ukazać, że można osiągnąć pełnię doskonałości, rezygnując ze współżycia. Miłość ducha jest tak wspaniałą wartością i mocą, że jest w stanie idealnie podporządkować wszystkie erotyczne pragnienia ciała, trosce o prawdziwe dobro tego, kogo kocha. Z wielkim szacunkiem potrafiłeś, Panie, podejść do tych, którzy popełniali grzechy, grając na strunach erotyki. Przebaczyłeś tym, którzy czynili to nawet zawodowo. Tak było z jawnogrzesznicą.
Panie Jezu, stoimy wobec Ciebie, Mistrza, który uczysz nas właściwego spojrzenia na ciało nasze i innych, oraz docenienia go, jako narzędzia zbawienia.
Panie, my żyjemy w programach świata nastawionych na produkcję i konsumpcję. Konsumpcja ma na uwadze zaspokajanie wszystkich pragnień i pożądań naszego ciała. Produkcja chce robić na tym swoje interesy. Handel służy tak konsumpcji, jak i produkcji. Karuzela eksponująca ciało jest fabryką pieniędzy. Miliony ludzi nieustannie stoją w kolejce do niej. Pornografia na wielką skalę jest pokarmem głodnych seksu. Wielu karmi się nią poświęcając godziny przy ekranach, czynią to nawet w zakładach pracy. Cienie na ekranie są dla nich ważniejsze niż mąż, żona, ojciec, matka, córka, syn, koleżanka czy kolega.... Karmieni cieniami ekranu zamieniają się w cienie...Taki jest mechanizm erotyki.
Znamy skutek ustawienia w centrum ludzkiego ciała. Jest nim rozpad małżeństwa i rodziny. Całe przygotowanie do małżeństwa, to podsycanie głodu zaspokajania pożądań ciał.
Gdy ten głód w małżeństwie maleje, to szukają kogoś innego, aby głód podsycić. Dla nich słowa o wierności, a nawet złożony wobec Boga ślub nierozerwalności nic nie znaczy.
Panie Jezu, nasz Wybawicielu, oto prosimy Ciebie, abyś nas nauczył żyć w prawdziwej miłości, która zna wartość ciała, ale nigdy nie zgodzi się na zniewolenie przez jego pożądania. Naucz nas żyć w pogańskim świecie, w którym erotyka i seks należą do bożków adorowanych przez miliony. Udziel nam mocy ducha potrzebnej do ocalenia swej godności w rynsztoku świata, który cuchnie zgniłą erotyką.
Panie, daj, abyśmy pamiętali, że ciało nasze jest narzędziem potrzebnym do pełnienia woli Ojca Niebieskiego, tak na ziemi jak i przez całą wieczność.


Stacja XI
Jezus przybijany do krzyża


Pacjent na krzyżu

Panie Jezu, nadeszła godzina strasznej męki. Wisisz tylko na trzech gwoździach. Cały jesteś poraniony od czubka głowy po stopy. Rozumie Cię każdy pacjent. Chcesz, aby na Ciebie, najdoskonalszego Lekarza, nie tylko spojrzał, ale z Twoich ust usłyszał odpowiedź na pytanie: jaki jest sens cierpienia i to niezawinionego. Ty, Panie, zamieniasz je w ofiarę i prosisz Ojca Niebieskiego, aby je przyjął jako wynagrodzenie za grzechy wszystkich ludzi. Ponosisz nie tylko klęskę, ale jeszcze dobrowolnie zgadzasz się na tak straszne cierpienie. Zależy Ci, Panie, na tym, abyśmy umieli razem z Tobą dobrowolnie przyjąć cierpienie, jeśli ono nas dosięga.
Pragniesz również, nasz Wybawicielu, abyśmy razem z Tobą spojrzeli na służbę zdrowia w naszej Ojczyźnie. Na Golgocie nie było lekarza, choć musiał być ktoś, kto wypisał kartę zgonu. Ona była potrzebna w dokumentach namiestnika Judei, Piłata.
Panie Jezu, spoglądamy na Ciebie poranionego i mordowanego, a sercem obejmujemy wszystkich, którzy pochylają się nad pacjentami. Chcemy Ci podziękować za każdego lekarza i pielęgniarkę, którzy znają piękno swego powołania i zawsze widzą pacjenta. Cała ich służba to akt miłości, chcą bowiem w takiej mierze, w jakiej to jest dla nich możliwe, pomóc cierpiącemu. Takich pracowników służby zdrowia w Polce było zawsze wielu, a i dziś ich spotykamy. Dziękujemy Ci, Panie, za nich!
Jesteśmy jednak świadkami niszczenia służby zdrowia w naszym kraju. Atak na nią jest wielowymiarowy, a prowadzą go wszyscy wrogowie Polski. Swymi programami chcą doprowadzić do śmierci milionów Polaków. Zmierzają do zmniejszenia naszego narodu o połowę.
Celem wielu współczesnych lekarzy, realizujących ich programy, nie jest dobro pacjenta, lecz tylko doraźna pomoc w usunięciu bólu. Mają do dyspozycji współczesne narzędzia medyczne i mogą ingerować, by chorą cząstkę ciała leczyć lub usuwać. Medycyna jest w rękach przemysłu farmakologicznego. On zarabia na lekarstwach i zależy mu na tym, aby chorych było coraz więcej. Bo wówczas jest zapotrzebowanie na większą ilość lekarstw. Często się zdarza, że lek na jedną chorobę pomaga, a szkodzi całemu organizmowi, niby leczy, a zamienia się w truciznę. Leczenie chorób takimi lekami często nie ma na uwadze dobra pacjenta, tylko zysk produkujących leki.
Dobry lekarz i dobra pielęgniarka zawsze ma czas dla pacjenta. Spotkanie z nim jest o wiele ważniejsze niż samo zmaganie z chorobą. Czasem lekarz jest potrzebny tylko do towarzyszenia pacjentowi w chwili śmierci. Przez całe wieki medycyna była zbudowana na trzech zasadach: 1/ nie zaszkodzić. 2/ pocieszyć. 3/ pomóc, o ile pomóc można. Dziś te zasady są odrzucone. Jesteśmy świadomi programów, jakie niszczą nasze zdrowie i służbę medyczną. Bezradni wobec tego, co się dzieje, prosimy Ciebie, Panie, jako pacjenta, któremu nikt z lekarzy nie pomógł, o dotknięcie serc pracowników służby zdrowia, aby dostrzegli w Tobie Lekarza, który dobrowolnie zgodził się na cierpienie, a nawet śmierć, aby przez nie duchowo uleczyć miliony.
Panie Jezu, pomóż nam zamienić cierpienie w ofiarę, by w zjednoczeniu z Tobą godziny naszej choroby były zamienione w skarb, potrzebny do zbawienia wielu.


Stacja XII
Jezus umiera na krzyżu


Polityka Chrystusa

Panie Jezu, najczęściej na Golgocie widzimy niesprawiedliwość wyroku, jaki na Ciebie wydano, bezradnych Twoich bliskich stojących pod krzyżem oraz zgraję ludzi, którzy Cię niszczyli. Jesteś w ich rękach. Na Golgocie spotykają się Twoi wrogowie, którzy w imię swej polityki wydali na Ciebie wyrok i cieszą się, że został wykonany. To władze świątyni jerozolimskiej, to władze polityczne Rzymu, okupanta rządzącego wówczas w7 Palestynie, to również tłumy sterowne przez wrogów i krzyczące do Piłata: „Ukrzyżuj Go!” To wszystko jest prawdą. Golgota jest centrum polityki całego świata, nawet jeśli politycy o tym nie wiedzą. Polityka bowiem jest najczęściej wykorzystywana do niszczenia niewinnych, ale niewygodnych. Krzyż Twój, Panie, jest kluczem do rozumienia każdej polityki i szczęśliwy, kto umie się tym kluczem posługiwać.
Ten klucz bowiem umożliwia wejście w Twoją politykę. Jesteś, Panie, najlepszym politykiem na świecie i ostatecznie Twoja polityka odniesie sukces nad wszystkimi politykami, jakimi bawią się ludzie.
Jaki jest cel Twej polityki, Panie? Jest nim zbawienie ludzi, czyli przejście z układów politycznych tego świata, do Twego królestwa. Ten, kto na ziemi szuka przestrzeni wolności i szczęścia, nigdy takiego terenu nie znajdzie. Trzeba bowiem liczyć się z granicami wykreślonymi przez polityków, a nie ma skrawka ziemi, o którym by nie decydowali. Na szczęście Twoje królestwo „nie jest z tego świata” i nigdy nie zabiegałeś, aby miało na ziemi swe granice. Ono wznosi się ponad wszystkimi granicami. Ten, kto opowie się po Twojej stronie, zostaje obywatelem Twego królestwa i ma swój dowód osobisty podpisany Twoją krwią.
Pragniemy Ci, Panie, podziękować za to, że właśnie na Golgocie, otoczony wrogami, wpisałeś do swego Królestwa dwu uczestników egzekucji. Pierwszym był setnik, oficer wojskowy, odpowiedzialny za wykonanie wyroku. On uczestniczył w wielu egzekucjach, ale obserwując Ciebie, dostrzegł w Tobie Syna Bożego. Publicznie to wyznał wobec swoich podwładnych obecnych na Golgocie. Poganin, który aktem wiary przeszedł do Twego Królestwa.
Drugim był wiszący obok łotr. On też zestawił swoje życie z Twoim i dostrzegł w Tobie Króla. Poprosił, abyś wspomniał na niego, gdy wejdziesz do swego królestwa. Zapewniłeś go, że jeszcze dziś będzie z Tobą w raju. Jeden i drugi otrzymali łaskę wiary i umieli na nią odpowiedzieć.
Tej łaski udzieliłeś wszystkim, którzy Cię mordowali, ale oni nie uwierzyli, a przez akt swej niewiary odrzucili łaskę. Mieli szansę otrzymania dowodu osobistego Twego królestwa, ale wybrali politykę tego świata i to im wystarczyło. Jakie były ich dalsze losy, tego nie wiemy. Znamy losy Twej Mamy i Twoich uczniów. Oni aktem wiary zameldowali się w Twoim królestwie i przeszli na życie według konstytucji Twego królestwa, pisanej prawem miłości.
W układach politycznych tego świata trzeba uczestniczyć i żyć tylko o tyle, o ile to jest konieczne. Tysiące razy ważniejsze jest uczestniczenie w polityce Chrystusa, a jest to polityka wolności, miłości i prawdziwego szczęścia.


Stacja XIII
Zdjęcie z krzyża


Szacunek dla ciała

Panie Jezu, Twe ciało spoczęło w rękach kochającej Matki i Twoich uczniów. W Wielki Piątek okazało się, że miałeś tajnych uczniów wielkiego formatu, którzy nie należeli do grona Dwunastu. Wśród nich byli Nikodem i Józef z Arymatei. Oni stanęli przy Tobie, gdy zawisłeś na krzyżu. Byli do tego dobrze przygotowani, bo Nikodem wiedział, że zawiśniesz na palu, podobnie jak wisiał wąż zrobiony przez Mojżesza i ratował od śmierci wszystkich, którzy na niego spojrzeli z wiarą. Tych uczniów było stać na zorganizowanie pogrzebu. Józef miał dojście do Piłata i przygotował dla Ciebie nowy grób, blisko miejsca Twego ukrzyżowania. Twoje ciało, Panie, spoczęło w kochających Cię rękach.
Jesteśmy świadkami braku szacunku dla ludzkiego ciała. W obozach zagłady płonęły one w krematoriach. Ciała zabijanych przez systemy totalitarne ginęły bez śladu. Jest wiele mogił ludzi nieznanych z imienia. Wszyscy jednak, którzy w nich spoczywają, czekają na zmartwychwstanie. Ono ujawni miejsce spoczynku, nawet jeśli to są głębie oceanu. Obejmujemy modlitwą wszystkich zmarłych i prosimy Cię, Panie, o miłosierdzie dla nich. Pomóż nam otoczyć szacunkiem każdy grób, bo w nim jest ciało, które zmartwychwstanie.
Panie, wspominamy również ciała dzieci mordowanych w łonie matki. Tylko ty znasz ich groby. Mordercy utopili te ciała w kanalizacji. Do tych dzieci dołączamy ciała wszystkich, którzy zmarli w probówkach, bo takie jest ryzyko zapładniania „in vitro”. Ilekroć dochodzi do połączenia dwu komórek i ma miejsce zapis kodu genetycznego, tyle razy stwarzasz człowieka, który na ziemi jest Ci potrzebny na chwilę, a będzie potrzeby Ojcu i Tobie przez wieczność. Ten kod ma zapis ciała zmartwychwstałego i otrzyma je z Twoich rąk, jako niepowtarzalne arcydzieło. Ci nasi bracia w probówkach nie byli na ziemi ani na moment w rękach miłości, bo ci, którzy się nimi bawią, nie umieją kochać. Zostali skrzywdzeni, ale Ty, Panie, nagrodzisz ich w swój Boski sposób, bo nie są winni.
Pomnij, Panie, również na tych, którzy mają ręce poplamione krwią niewinnego człowieka. Oni wiedzą, co czynią, tylko uciekają od odpowiedzialności. Każdy ma sto argumentów, aby uzasadnić dokonane przez niego zabójstwo. Bądź, Panie, wobec nich sprawiedliwy według zasady: „życie za życie”, a jeśli potrafią uderzyć się w piersi i przyznać do winy, okaż im swe miłosierdzie, by je wielbili przez wieki.
Panie, żyjących na ziemi jest obecnie siedem miliardów, a grobów jest biliony. Tylko Ty, Panie, znasz po imieniu każdego z synów Adama i Ewy. Przy Twoim grobie błagamy o zbawienie wszystkich, bo w Twoim miłosierdziu jest to możliwe. Panie, miej miłosierdzie dla nas i całego świata!


Stacja XIV
Ciało Jezusa w grobie


Dwie orbity życia

Panie Jezu, gdybyś nie wyszedł z grobu, nikt by nie wspominał o Twoim pogrzebie. W trzy dni po nim wskrzesiłeś swe ciało, otwarłeś grób i objawiłeś swą moc tym, którzy w Ciebie wierzyli. Pokonałeś śmierć i zapewniłeś, że każdy, kto wierzy w Ciebie i w Twe zmartwychwstanie, będzie miał udział w Twoim chwalebnym zmartwychwstaniu. W godzinie swego wstąpienia do nieba ukazałeś drogę do domu Ojca.
Zmartwychwstanie to tajemnica wiary, na realizację której wszyscy czekamy. Twoje zwycięstwo nad śmiercią sprawia, że otaczamy szacunkiem groby wszystkich bohaterów oddających życie tak za Ojczyznę, jak i Kościół. Spoglądamy na krzyż stojący na Giewoncie i obejmujemy sercem groby Polaków: Monte Cassino, Loreto, Narvik, Katyń, Smoleńsk... Nasze spotkanie z tymi grobami jest zawsze połączone z wspomnieniem Twego pustego grobu, bo w nim jest nadzieja.
Szczęśliwy, kto uwierzy w zmartwychwstanie Jezusa, bo wierzy również w swoje. Tym aktem wiary wchodzi w drugą orbitę życia. Jedna to orbita doczesności, którą rządzi prawo czasu i przestrzeni, a jest to prawo żelaznej determinacji. Na tej orbicie odnajdujemy się w galaktyce, w której żyją wszyscy ludzie. Panie Jezu, wiara w Twe zmartwychwstanie wprowadza nas w orbitę życia wiecznego, a tym samym w zupełnie inna galaktykę, tętniącą życiem Waszej Trójcy - Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Panie, bez prawdy o Twym pustym grobie nikt nie wędrowałby krzyżową drogą, bo byłaby to droga bez celu, ku nicości. Twój pusty grób, to brama otwarta w wieczne życie.
Dziękujemy Ci, Panie, za nadzieję i pewność naszego zmartwychwstania, bo ono opromienia każdą godzinę naszego życia i w nim wszystko, co czynimy i co nas spotyka, ma swój sens.
Panie Jezu, przeżywamy Rok Wiary, a jest to czas dziękczynienia za łaskę wiary w Ciebie jako Syna Bożego i w Twe zmartwychwstanie. Ta wiara nas zgromadziła wokół Qebie na tej krzyżowej drodze. Prosimy Cię, abyś był na niej Nauczycielem i Mistrzem. Niech Twe słowo będzie dla nas zawsze opieczętowane Boskim autorytetem. Umocnij naszą wiarę, bo ona pozwala nam odnaleźć siebie w gronie Twoich świętych.
Pieśń: Zwycięzca śmierci, piekła i szatana...
Dziękczynienie
Panie Jezu, dziękujemy Ci za nasze spotkanie z Tobą na krzyżowej drodze. To jest nasza droga. Droga każdego, indywidualnie z wszystkimi tajemnicami, jakich dotknęliśmy, mówiąc z Tobą. To jest również droga Twojego Kościoła zmagającego się z światem zamkniętym tylko w doczesności. Chcemy z Tobą, Panie, nie tylko wytrwać na tej drodze, ale na niej wygrać. Ty byłeś Panem wszystkiego, co się na tej drodze działo, choć wydawało się, że Twoi wrogowie mają Ciebie w swoich rękach, a to Ty ich miałeś w swoich! Jezu, Ty jesteś Panem tego, co się dziś dzieje. Wszystko podjąłeś dobrowolnie, bo taka była wola Ojca Niebieskiego. Ten zaś, kto dobrowolnie podejmie trud życia, a czasem nawet cierpienie i klęskę, może uczestniczyć z Tobą w zwycięstwie, które trwa wiecznie.
Panie, pobłogosław każdego z nas obecnego z Tobą na tej drodze. Pobłogosław wszystkich naszych bliskich, aby nasze rodziny nie szukały drogi wygodnej, szerokiej, wiodącej w dół, ale, aby wytrwały na drodze ciasnej i stromej, wiodącej na Golgotę, a przez nią do nieba.
Pobłogosław, Panie, naszą Ojczyznę i otwórz oczy Polakom na to, w czyich rękach się znajdują i jak wielu jest wrogów, którzy chcą ją ukrzyżować.
Panie Jezu, pobłogosław swój Kościół i w każdej parafii miej swoich uczniów, którzy umieją żyć Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną, w pogańskim świecie. Amen